**
Poczułam nieprzyjemne pulsowanie z tyłu głowy, więc kiedy odzyskałam
przytomność moje dłoń automatycznie powędrowała na bolące miejsce w celu
pomasowania jej. Chwilę później, gdy ból prawie całkowicie wyparował,
otwarłam oczy i zaczęłam kłapać nimi by nabrać ostrości. Rozglądnęłam
się w koło i mogłam śmiało stwierdzić, że nie wiem gdzie jestem. Na
pewno nie była to moja sypialnia, bo nie przypominam sobie, żebym
wieszała na swoich ścianach plakaty z półnagimi kobietami na, pod lub za
motocyklem. Właścicielem pokoju w takim bądź razie musiał być
mężczyzna, niewyżyty nastolatek bądź kobieta o nieco innych zapędach do
swojej własnej płci. Nie żebym miała coś przeciwko homoseksualistą. Dla
mnie miłość to miłość, a jednak ja sama nie wyobrażam sobie siebie z
przykładowo moją przyjaciółką Lizzie trwającą w namiętnym pocałunku.
Wzdrygnęłam się kiedy takowy obraz pojawił się w mojej głowie. Dobra,
jednak sobie wyobrażam, ale zaręczam, że z mojej perspektywy nie należy
to wcale do smacznych widoków.
- Śpiąca królewna się obudziła. Nareszcie.
- prychnęłam na tę jakże kąśliwą uwagę, po czym uniosłam swoje ciało na
łokciach starając się odnaleźć właściciela głosu. Spotkała mnie jednak
nie miła niespodzianka, bo ów mężczyzna miał na sobie kominiarkę, a
jedynie co mogłam zobaczyć to te nieznośnie piękne błękitne tęczówki.
- Co ja tu robię? Tak w ogóle.. Gdzie ja jestem? Czemu? Jak długo zamierzacie mnie tu trzymać?
- rozpoczęłam swoje śledztwo na co chłopak jeszcze chwilę temu
zajmujący krzesło obrotowe przy biurku wstał i ruszył w kierunku drzwi.
Już miał nacisnąć klamkę, kiedy zerwałam się z łóżka i podbiegłam do
niego kładąc dłoń na jego własnej, a przez moje ciało przeszedł
przyjemny prąd. Zagryzłam lekko dolną wargę i nieśmiało uniosłam
spojrzenie na jednego ze swoich oprawców. Swoją drogą.. dziwne słowo.
Oprawca. Ugh, do rzeczy. Nawiązaliśmy kontakt wzrokowy, jednak po chwili
on odtrącił moją dłoń i pokręcił głową na boki.
- Zadajesz za dużo pytań.
- odparł i opuścił pomieszczenie zostawiając mnie samą ze swoimi
myślami. Wdrapałam się na parapet specjalnie przeznaczony do siedzenia i
prawdopodobnie czytania, bo tuż pod nim nie znajdywał się kaloryfer jak
w moim własnym mieszkaniu, a mini półka z książkami. Sięgnęłam po
pierwszą lepszą i zajęłam się czytaniem. Najwyraźniej trochę tutaj
posiedzę, więc nie mam zamiaru marnować tego czasu i nic nie robić.
* Luke's POV *
Wyszedłem
z pokoju zostawiając szatynkę całkiem samą. Zaczęło zastanawiać mnie
to, że mimo tego na jak delikatną wygląda wydaje się być jedną wielką
niewiadomą. Kiedy zobaczyłem ją pierwszy raz przypuszczałem, że będzie
płakać, szarpać się, uciekać i błagać o wolność, a jednak zachowuje się
całkiem odwrotnie. Jest opanowana, a co więcej nie wygląda na taką,
która się nas boi. Zaimponowała mi tym. - Hemmo, co z naszą koleżanką?
- zapytał Payne, a ja westchnąłem ciężko i zająłem miejsce na stołku
barowym sięgając po butelkę piwa, którą wyrwałem z ręki mulata
siedzacego obok i biorąc z niej spory łyk alkoholu. Odstawiłem szklane
naczynie na blat przed sobą wciąż obejmując ją swoimi długimi palcami i
wzruszyłem ramionami.
- Za dużo chciałaby wiedzieć, a mimo to wygląda na całkiem spokojną.
- oznajmiłem zgodnie z prawdą i własnymi przemyśleniami na co Ashton
rozwalony na kanapie w salonie parsknął tym swoim charakterystycznym
śmiechem. Jedna z moich brwi powędrowała wysoko do góry przenosząc wzrok
na chłopaka z gniazdem na głowie zaciekawiony co go tak bawi.
- Takie są najgorsze. - zaczął kiwając głową na potwierdzenie swoich własnych słów. Już chciałem mu coś odpowiedzieć, jednak chłopak kontynuował. - Nie wiesz kiedy uderzą i czego się po nich spodziewać. - skwitował, a Hood przyznał mu rację potakując głową. Przewróciłem oczami ponownie rozkoszując się gorzkawym smakiem piwa.
- Słyszałem, że lubisz takie.
- mruknąłem rozbawiony nawiązując do wczorajszego wieczora, kiedy to
szatynka próbowała się ratować i zaczęła pyskować. Ash zmieszał się i
powrócił do oglądania jednego z tych głupich programów rozrywkowych w
telewizji. Nie rozumiem jak ludzie mogą to oglądać. To gorsze niż
seriale!
- Myślicie, że ślimaki mają lodówkę w domu? - zapytał nagle Calum przerywając ciszę, a wszyscy spojrzeli na niego jak na idiotę.
- Nie wiem, idź zapytać tej na górze.
- prychnął Payne, a Hood pokazał mu kciuka w górę i pobiegł na górne
piętro po kręconych schodach. Odprowadziłem go wzrokiem i uderzyłem się z
otwartej dłoni w czoło.
- Kretyn.
* Min's POV *
Usłyszalam
pukanie do drzwi co lekko mnie zdziwiło, bo w końcu każdy kto tutaj był
raczej był u siebie, a przynajmniej tak się zachowywał. Odłożyłam
książkę i usiadłam tyłem do okna opierając o nie swoje plecy i
pozwalając nogom swobodnie zwisać nie dotykając podłogi. Parapet był
raczej wysoko, a ja tak czy siak nie należałam do tych wyższych. - Proszę?
- bardziej zapytałam niż powiedziałam, a chwilę później drzwi powoli
zaczęły się otwierać, a w szparze pojawiła się głowa chłopaka o
ciemniejszej karnacji, z brązowymi włosami i chyba tego samego koloru
oczami. Nie widziałam ich zbyt dokładnie z tak dużej odległości.
- Jesteś zajęta?
- zapytał, a ja miałam ochotę wybuchnąć śmiechem na ten taktowny żart,
jednak szybko zdałam sobie sprawę z tego, że chłopak jest poważny i pyta
całkiem serio. Wow. Pierwszy, który pokazał mi się bez kominiarki i
zachowuje się w miarę uprzejmie. Jak na razie. Skinęłam głową na znak,
by wszedł na co ten wykonał moje nieme polecenie i już po chwili
zajmował miejsce obok mnie. Nie odzywał się, a jedynie zaczął bawić się
nerwowo palcami jak gdyby coś go trapiło. Nie wierzę, że to robię. przewróciłam oczami i westchnęłam ciężko.
- Co Cię tak męczy?
- zapytałam w końcu pozwalając mu się wygadać mimo, że tak naprawdę nie
powinno mnie to w najmniejszym stopniu obchodzić. Chłopak uniósł na
mnie zaintrygowane, a zarazem zaciekawione spojrzenie i otworzył buzię
- Myślisz, że ślimaki mają w domu lodówkę?
- wziął się na odwagę, by zadać pytanie, które wywołało u mnie
natychmiastowo falę śmiechu. Złapałam się za brzuch zginając w pół i
starając się złapać oddech, jednak szatyn musiał poczekać kilka dobrych
minut, bym mogła spróbować odpowiedzieć na jego pytanie w jakikolwiek
sposób. W końcu, gdy już się opanowałam, otarłam łzę z kącika oka, by
nie wypłynęła i spojrzałam na wciąż wpatrującego się we mnie
bezimiennego.
- Tak, myślę, że tak. - odparłam
starając się być jak najbardziej poważna. Nie spodziewałam się jednak,
że jemu to wystarczy, a moja odpowiedź będzie powodem do rozświetlenia
jego twarzy pięknym, wielkim uśmiechem. - Jak masz na imię? - zapytałam w końcu odwzajemniając mimowolnie jego gest.
- Calum, a Ty ?
- Minnie.
- przedstawiłam się zapisując sobie w głowie imię chłopaka, bo jeszcze
może mi się przydać. W końcu jak policja mnie znajdzie i będą kazali mi
złożyć zeznania albo sama jakimś sposobem ucieknę.. Takie informacje
będą przydatne. Tak sądzę.
- Jak dziewczynka Mickiego?
- zapytał robiąc wielkie oczy, a ja zacisnęłam usta w cienką linijkę
starając się powstrzymać, by znów nie wybuchnąć śmiechem. Skinęłam głową
i wzruszyłam ramionami.
- Mój brat miał bzika na punkcie tej bajki, a cóż.. On wybierał imię dla mnie.
- wyjaśniłam na co chłopak roześmiał się. Myślę, że będę w stanie go
polubić. Nie wydaje się być tak bufonowaty jak cała reszta tego
towarzystwa. Uśmiechnęłam się pod nosem kontynuując rozmowę z Calumem
jeszcze przez kilka najbliższych chwil. Jednym słowem - miło spędziłam z
nim czas.
**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz