**
Sytuacja stawała się coraz bardziej niezręczna, ale dawałam im śmiało
do zrozumienia, że nie mam zamiaru się odezwać, a przynajmniej na
razie. Próbowałam do siebie nie dopuścić myśli, że ON to naprawdę ON, że
to mój rozum płata mi figle, że za dużo alkoholu się nawdychałam przy
ratowaniu blondaska albo że to Calum dorzucił mi coś do swojej sałatki i
trzyma mnie to od tych kilku dni.
- Chłopaki co tu u diabła robi moja siostra? - warknął Zayn na co pozostała dwójka wzruszyła zgodnie ramionami zupełnie jakby się umówili co do tego gestu.
- Stary mówiliśmy Ci, że podczas ostatniego.. Zaraz, wróć. Co Ty kurwa powiedziałeś? - wytrzeszczył oczy jeden z nich, a mulat mocniej zacisnął swoją szczękę widocznie się spinając.
- Minnie Malik. Moja, kurwa jebana mać, siostra.
- mruknął odwracając wzrok na co moja twarz automatycznie nabrała
rumieńców ze złości. Miałam ochotę rzucić się na niego z pięściami i
zabić go własnoręcznie, jednak ostatkami sił powstrzymałam się od
spełnienia swoich skrytych myśli.
- To się nieźle porobiło.. - mruknął ognistowłosy drapiąc się po karku co idealnie podkreślało jego zestresowanie, ale i zmieszanie.
- Minnie!
- usłyszałam nagle radosny głos, a po moich placach przeszły ciarki.
Spojrzałam w bok i ujrzałam pogodną twarz Nialla. No chyba sobie
żartujecie.. Czy oni wszyscy naprawdę tutaj są?! Mam nadzieję, że.. - Harry! Minnie tutaj jest! - zawołał blondynek, a ja poczułam, że tracę grunt pod nogami i osuwam się prosto na zimne kafelki.
**
- Księżniczko, wstajemy.
- usłyszałam, a już po chwili poczułam jak coś zimnego, mokrego, a
zarazem lepkiego zostaje wylane na moją głowę. Zamlaskałam czując w
ustach smak Coli i błyskawicznie podniosłam się do pionu kasłając by
złapać oddech. Sięgnęłam dłonią do twarzy by otrzeć oczy z klejącego się
napoju i móc dostrzec komu powinno sie oberwać. Już po chwili ujrzałam
twarz chłopaka z bandanką.
- Nigdy więcej tego nie rób. ... emm.. jak Ci na imię?
- zapytałam w ostatniej chwili zdając sobie sprawę z tego, że nie
zdążył mi się przedstawić, a skoro i tak już ich wszystkich widziałam, a
cała ta sytuacja wygląda tak a nie inaczej..
- Ashton i właśnie sobie idzie.
- usłyszałam głos osoby trzeciej i od razu skierowałam wzrok w jej
kierunku. Mulat stał z założonymi na piersi rękami opierając się o
futrynę drzwi wejściowych do pomieszczenia, w którym się znajdowaliśmy.
Była to kolejna sypialnia, pomieszczenie, którego jak dotąd nie dane mi
było zobaczyć. Rozglądnęłam się odrywając wzrok od wzbudzającego dziwne
ciarki na plecach chłopaka. Nawet w myślach nie mogłam wypowiedzieć jego
imienia tak strasznie denerwowała mnie jego obecność. Na najbliższej
ścianie po mojej prawej stronie widniał ogromny rysunek graffiti i już w
tej chwili mogłam sobie wyobrazić gdzie jestem. W pokoju mojego brata.
Wzdrygnęłam się przekręcając się w bok w taki sposób, by moje nogi w tej
chwili zwisały swobodnie z łóżka, a stopy stykały się z chłodną
podłogą.
- Minnie posłuchaj.. - zaczął, a ja
pokręciłam głową na boki wstając z mebla najwyraźniej zbyt agresywnie,
gdyż już po chwili zakręciło mi się w głowie. Chłopak wyprostował się
wyciągając rękę w moją stronę, jednak najwyraźniej zdał sobie sprawę z
tego, że i tak nie skorzystam z jego pomocy, więc usiadłam i dopiero po
chwili ponownie stanęłam na nogach.
- Nie. Ty powiedziałeś już wystarczająco dużo. Teraz moja kolej.
- oznajmiłam twardo starając się włożyć w swoją wypowiedź możliwie jak
najwięcej jadu by zrozumiał jak bardzo go nie cierpię. - Nie
wiem dlaczego nasłałeś swoich kumpli na naszego ojca i tak szczerze to
mam to zupełnie gdzieś, ale mnie zostaw w świętym spokoju. Mam Ciebie i
ich wszystkich dość, wiesz? Nienawidzę Cię! Nie mogę patrzeć na Twoją
twarz, bo robi mi się nie dobrze! - krzyczałam czując jak moje policzki oblewają się krwistą czerwienią. - Zostaw mnie raz na zawsze i zniknij, bo to najlepiej Ci wychodzi.
- wysyczałam na koniec ze łzami w kącikach oczu patrząc prosto na
niego. Spiął się zaciskając ręce w pięści i odwrócił wzrok. Jego usta
przypominały cienką linijkę, a oczy były lekko zmrużone. Nie odzywał
się. Wiedziałam, że zdenerwuję go tymi słowami, ale szczerze mówiąc
miałam to gdzieś i uważałam, że jak najbardziej na to zasłużył. - Tak myślałam. - warknęłam i wybiegłam z pokoju zostawiając go w nim zupełnie samego ze swoimi myślami.
**
Weszłam
do kuchni wskakując następnie na blat i rozsiadając się na nim
wygodnie. Splotłam nogi w kostkach sięgając po szklankę i butelkę
jakiegoś napoju gazowanego, po czym uzupełniłam nim szklane naczynie i
upiłam z niego łyk. Od rozmowy z bratem i przełomowego momentu w życiu
minął tydzień. Tak, wciąż tutaj siedzę i nie wiem czemu nie próbowałam
uciekać. Może dlatego, że nie widziałam w tym sensu, a może dlatego, że
jakaś niewidzialna siła trzymała mnie w tym miejscu odkąd dowiedziałam
się o przebywaniu w nim Zayna i jego kumpli. To bardziej skomplikowane
niż mogłabym sobie to wyobrazić. Nagle usłyszałam kroki, a już po chwili
próg kuchni przekroczył wysoki blondyn owijając rękę wokół swojego
brzucha. Automatycznie wyprostowałam się nawiązując z nim kontakt
wzrokowy.
- Hej.. - zaczęłam cicho i niepewnie
starając się przypomnieć sobie jak chłopak ma na imię. Kiedy ponownie
miałam się odezwać chłopak mnie wyręczył robiąc klika kroków w moją
stronę.
- Luke. - mruknął. - Jestem Luke.
- przedstawił się posyłając mi lekki uśmiech co całkowicie mnie
zaskoczyło, bo jak do tej pory wcale nie był dla mnie miły i nie
okazywał jakiegoś zainteresowania moją osobą, a tu nagle.. - Minnie, prawda? - upewnił się, a ja skinęłam lekko głową.
- Jak się czujesz?
- zapytałam w końcu wyrzucając z siebie intrygujące mnie pytanie.
Bardzo chciałam znać na nie odpowiedź, bo w końcu widziałam go pierwszy
raz odkąd próbowałam uratować mu życie. Czy coś..
- Nie jest źle. Bywało gorzej.
- wzruszył ramionami wciąż trzymając rękę w tym samym miejscu. Chyba
zdążył zauważyć, że nie wyglądam najlepiej, gdyż moje oczy są
podkrążone, twarz blada i bez makijażu, a ubrana jestem jedynie w jakieś
rozciągnięte dresy i za duży podkoszulek któregoś z chłopaków. Chyba
muszę poprosić o przywiezienie swoich ciuchów czy cokolwiek, bo raczej
chciałabym jednak wyglądać w miarę.. normalnie. Teraz przypominam raczej
bezdomnego. - Czyli Zayn to Twój brat? - zagadnął przerywając krótką chwilę ciszy, a ja z niechęcią skinęłam głową.
- Jeśli jednak chcesz wiedzieć na ten temat cokolwiek więcej to możesz się zawieść, bo nie mam zamiaru się zwierzać.
- mruknęłam z westchnieniem, po czym przysunęłam szklankę z napojem pod
swoje usta, by wziąć kolejny łyk. Nie było mi to jednak dane, bo
blondyn z całkowitą swobodą, jak gdyby było to coś normalnego, zabrał
ode mnie naczynie robiąc to co ja miałam zrobić zaledwie chwilkę temu. -
Ej ! - oburzyłam się na co się zaśmiał. Miał piękny śmiech.
- Nie mam zamiaru Cię do niczego zmuszać. Wiesz.. Chciałem.. Po.. - urwał marszcząc brwi w lekkim zamyśleniu. - Podzie..
- odetchnął cicho klnąc pod nosem. Potarł otwartą dłonią swoją twarz
jakby chcąc się obudzić z dziwnego stanu, po czym spojrzał w górę
mamrocząc coś pod nosem. - Podziękować. - wybełkotał
ledwo zrozumiale unikając kontaktu wzrokowego ze mną. Moje oczy rozwarły
się niesamowicie kiedy dotarło do mnie jakie konkretnie słowo wyleciało
z ust Luke'a. Zakrztusiłam się powietrzem z wrażenia, bo naprawdę
trudno było mi w to uwierzyć, że ktoś taki jak on jest w stanie być
wdzięcznym i powiedzieć to wprost. Podrapałam się po głowie i wzruszyłam
lekko ramionami.
- Naprawdę to nic takiego. - oznajmiłam zgodnie z prawdą. - Mimo tego jak wstrętnym dupkiem dla mnie byłeś przez cały ten czas i tak bym Ci pomogła.
- dodałam już troszkę żartobliwie uśmiechając się do niego. Czułam, że
sytuacja robiła się coraz bardziej napięta, więc musiałam to przerwać i
zainterweniować. Uśmiechnął się do mnie, a w jednym z jego policzków
pojawił się wyraźnie zarysowany dołeczek, który sprawiał, że wyglądał
naprawdę słodko, jednak za nic w świecie bym mu tego nie powiedziała.
Prawdopodobnie bym oberwała. Podszedł do mnie stając pomiędzy moimi
nogami i kładąc rękę na blacie tuż przy moim udzie cmoknął mnie w czoło
co doprowadziło do chwilowego zamarcia wszystkich procesów w moim
organizmie. Kiedy jednak znów przypomniało mi się jak się oddycha miałam
zamiar się odezwać, jednak ktoś mnie wyprzedził.
- Co wy robicie do kurwy nędzy?!
- Zayn wrzasnął podchodząc do nas i odpychając Luka w tył w taki
sposób, że wkrótce jego plecy zetknęły się z twardą ścianą. Chłopak
syknął, kiedy mulat złapał go za koszulkę i przycisnął mocno do zimnej
powierzchni wbijając knykcie w jego pierś. Automatycznie zeskoczyłam z
blatu nie pozwalając na to by blondynowi stała się jakakolwiek krzywda.
- Sukinsynie zostaw go w tej chwili.
- warknęłam ostrzegawczo na co mój brat zupełnie nie zareagował. Wręcz
przeciwnie. Wydawało się jakby jego dusza odłączyła się od ciała, a on
zamarł w miejscu wpatrując się tępo w błękitne tęczówki chłopaka, które
ku mojemu zaskoczeniu nie pokazywały niczego innego prócz znudzenia i
może odrobinki rozbawienia. Najwyraźniej wcale nie bał się swojego
przeciwnika. W końcu wykorzystał chwilę jego nieuwagi i wyrwał się z
jego uścisku, strzepnął niewidzialny pyłek z ramienia i odsunął się na
bezpieczną odległość.
- Popierdoliło Cię? - mruknął
niezadowolony, ale zamiast zostawić nas samych sobie oparł się o framugę
drzwi do kuchni, a raczej wielkiego łuku, który pełnił ich rolę,
zakładając ręce na piersi. Przypatrywał się nam z ciekawością przenosząc
wzrok ze mnie na Zayna, który powoli znów zaczął wykazywać oznaki
życia. Odwrócił się w moją stronę i zmierzył mnie spojrzeniem z góry do
dołu marszcząc przy tym brwi.
- Jak Ty mnie nazwałaś? - wysyczał przez zaciśnięte zęby, a na moje usta wpłynął bezczelny uśmieszek.
- To co słyszałeś. Chyba nie myślisz, że po tym wszystkim będziesz wciąż w moich oczach idealnym braciszkiem.
- wyplułam słowa zmieszane z jadem zupełnie już zapominając o obecności
blondaska, a skupiając się jedynie na wymianie poglądów z bratem.
- Kiedy do cholery zrozumiesz, że to nie była moja pieprzona wina?!
- uniósł się, a ja poczułam jak złość obezwładnia całe moje ciało. Moje
dłonie bezwiednie zacisnęły się w pięści, a zęby zwiększyły nacisk na
siebie nawzajem. Oczy powoli wypełniał przeźroczysty, słony płyn, ale to
nie miało teraz dla mnie znaczenia mimo że zazwyczaj dbam o takie
drobiazgi jak nie pokazywanie słabości innym.
- Gdybyś wtedy zareagował one by żyły.
- wyszeptałam drżącym głosem czując jak mokre krople płyną w dół moich
policzków. Staliśmy tak przez dłuższy czas wpatrując się w siebie, aż w
końcu usłyszałam głos.
- Dobra, co tu sie.. - do
kuchni wparował Calum, a Luke wypadł jakby z transu, w którym się
znajdował przez cały ten czas, jednak ja nie odwracałam czekoladowego
wzroku od swojego brata. Wciąż na niego patrzyłam, aż w końcu odważyłam
się na pewien ruch.
- Dla mnie to Ty powinieneś być na ich miejscu. Jesteś nikim. Nie chcę Cię znać.
- splunęłam i wybiegłam z pomieszczenia kierując się prosto do pokoju,
który wciąż należał do mnie. Zakluczyłam drzwi i zwinęłam się na łóżku
próbując uspokoić nerwy i się nie rozpłakać.
**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz